Carrie Prejean rozpoczęła swoje wystąpienie u Tuckera Carlsona z przytupem. W tym otwierającym segmencie zawarła wiele kłamstw, ale kluczowe to: ▪︎ Trump osobiście odebrał jej koronę Miss Kalifornii. ▪︎ To seks-taśma była powodem, dla którego straciła koronę, a nie jej "chrześcijańskie wartości" (chyba że to była ekspresja jej wartości). ▪︎ Prejean pominęła, że nigdy nie spłaciła pożyczki, którą jej udzielono na implanty piersi. ▪︎ Trump NIE pozwolił jej (ani ghostwriterowi) napisać książki; najwyraźniej nie mieli o tym wcześniejszej wiedzy. (Jedynym możliwym "zatwierdzeniem" było to, że konkurs nie zablokował książki jako część ugody.) ▪︎ Prejean otrzymała oficjalne zakończenie z powodu "niespełnienia obowiązków konkursowych", zasadniczo nie stawiając się na wymagane wydarzenia, ale Miss California USA wskazała w przeciekach do TMZ, że chodziło o solową seks-taśmę, którą nagrała jako nieletnia. ▪︎ A kiedy negocjowała usunięcie korony, żądała 1 miliona dolarów — ale zaakceptowała zero, gdy urzędnicy Miss California USA pokazali jej własną seks-taśmę, wskazując, że może ona stać się publiczna, jeśli zechce z nimi walczyć. Ale pewnie, Prejean była chrześcijańskim męczennikiem, który został zwolniony za bycie zbyt pobożnym, wszystko wbrew woli właściciela konkursu, Donalda Trumpa. Aby skierować jedno z ulubionych powiedzeń Prejean z powrotem do niej: Pokutuj!