Oczywiście, że tak jest od ponad dekady, ale tak wiele dyskursu online opiera się na przekonaniu, że tylko ktoś z danej tożsamości lub pozycji może to ocenić. W pewnym sensie jestem sympatyczny wobec tego, zwłaszcza w miarę wzrostu polaryzacji (a rola weryfikacji faktów/redakcji maleje lub się zmienia). Jednak uznanie tych ograniczeń nie oznacza, że zewnętrzna ocena jest z definicji nielegitymna.