Moje przemyślenia na temat Dubaju. Dubaj jest tutaj, aby pozostać. Mam tam nieruchomość, ale nie kupiłem nieruchomości w Dubaju tylko dlatego, że twierdzą, że jest "bezpieczna". Bliski Wschód był "niestabilny" odkąd byłem dzieckiem. Pamiętam, kiedy działała Operacja Pustynna Burza? Potem w 2003 roku wojna w Iraku? Potem Libia? Potem ciągłe zagrożenia między USA a Iranem? Myślę, że większość ludzi zapomina, że te konflikty miały miejsce. Dubaj pojawił się jako jedno z najbezpieczniejszych miejsc na planecie. Poza tym nie ma wielu miejsc, gdzie ultra bogaci mogą czuć się całkowicie bezpiecznie. Nie ma też żadnej agendy woke, bardzo mało kradzieży, żadnych pijaków chodzących po ulicach, żadnych bezdomnych zażywających fentanyl, żadnych strzelanin w szkołach, a jednocześnie możesz tam prowadzić swoje interesy z prawie zerowymi podatkami. Gdzie indziej bogaci będą chcieli się udać? Nie jestem pewien. Może się mylę i to koniec dla Dubaju, ale tak nie sądzę. Jeśli nieruchomości spadną jeszcze bardziej, prawdopodobnie kupię więcej nieruchomości. Jeszcze jedna rzecz, którą ludzie mają tendencję zapominać, to to, że USA miały 2 "samoloty" uderzające w centralny Nowy Jork. Był początkowy spadek cen mieszkań/giełdy, a potem wzrosły one w górę. Co o tym myślisz? Zgadzasz się, czy coś mi umyka? Jestem szczerze ciekawy.