Li Mu bronił północnej granicy Królestwa Zhao, naprzeciwko byli Xiongnu. Zrobił coś, co w tamtym czasie wydawało się niezwykle żałosne, czyli nie walczył. Codziennie zabijał bydło i owce, aby nagradzać żołnierzy, ćwiczył strzelanie z łuku, jazdę konną, formacje, ale za żadne skarby nie wychodził na pole bitwy. Kiedy Xiongnu przychodzili, zamykał drzwi, a gdy odchodzili, kontynuował ćwiczenia. Rok, dwa, kilka lat. Król Zhao nie mógł tego znieść, uważał, że ten człowiek zajmuje miejsce, nie robiąc nic, więc zmienił dowódcę. Nowy dowódca był bardzo odważny, gdy Xiongnu przychodzili, walczył, codziennie prowadząc małe bitwy, z obustronnymi stratami, zmęczony i brudny. Nie było wyjścia, znowu zaprosili Li Mu. Li Mu wrócił i znów nie walczył. Kontynuował szkolenie, znów zamykał drzwi. Xiongnu stopniowo się rozluźnili, myśląc, że to tylko tchórz. A potem Li Mu uderzył. Tylko raz. Zniszczył ponad sto tysięcy Xiongnu. Zniszczył Qiang, pokonał Donghu, podporządkował Linhu. Północna granica była stabilna przez wiele lat. Nie walcząc, jedna bitwa decyduje. Wojsko to narzędzie zniszczenia, wojna to przeciwieństwo cnoty, używa się jej tylko w ostateczności. Celem wojny nigdy nie jest wygranie bitwy, ale osiągnięcie pokoju po jej zakończeniu, aby nie trzeba było już walczyć. Jeśli wygrasz sto bitew, a potem musisz dalej walczyć, co tak naprawdę wygrałeś?