Co mnie teraz zadziwia, to że rynki obligacji zdają się nie przejmować tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim powinny, prawda? Rynki pozostają w stanie hopium; „mając nadzieję”, że wojna nie potrwa długo, „mając nadzieję”, że stopy procentowe spadną, „mając nadzieję”, że inflacja się obniży, „mając nadzieję”, że AI rozwiąże problem. Czy to dobry stan?