Waszyngton ciągle mówi o niezależności energetycznej. Tymczasem Pekin przekształcił cały łańcuch górski w elektrownię. Baza fotowoltaiczna Panjiang w Guizhou to największy pojedynczy projekt solarny w prowincji. Ponad 2,3 miliona paneli rozciąga się po skalistych górach, których nikt nie chciał. To była ziemia zbyt stroma do uprawy, zbyt odległa do rozwoju i zbyt uboga, by miała znaczenie. Pekin spojrzał na to i zobaczył coś innego. Zobaczyli elektrownię. Inżynierowie użyli dźwigów kablowych, aby podnieść panele na strome klify, drony mapowały teren, który ekipy budowlane uznały za niemożliwy do zabudowy. Systemy AI teraz przechylają każdy panel w czasie rzeczywistym w oparciu o pokrycie chmurami i nadchodzące burze. Efekt generuje 1,33 miliarda kilowatogodzin rocznie. To zasila prawie 2 miliony gospodarstw domowych i zastępuje ponad 1 milion ton dwutlenku węgla rocznie. Ale ten pojedynczy projekt górski to ledwie błąd zaokrąglenia w prawdziwej historii. W 2025 roku Chiny zainstalowały 315 gigawatów nowej mocy solarnej. Stany Zjednoczone zainstalowały 43, a Chiny dodały więcej niż siedem razy to, co zrobiła Ameryka. W rzeczywistości jest jeszcze gorzej. ...