Załóżmy, że głosują za uwolnieniem rezerw i wprowadzeniem na rynek 200-300 mln baryłek; cena ropy spada na chwilę, ale czy to nie jest bardzo krótkoterminowe rozwiązanie dla potencjalnie znacznie dłuższego problemu, który wymaga naprawy? Nie wiem dużo na ten temat, ale wydaje się, że wrzucenie grosza do oceanu w szerszym kontekście.