Właśnie próbowałem napisać pozytywny post o Pokémonach i szerszym rynku TCG, ale po prostu nie mogłem. Nie dlatego, że rynek nie jest ekscytujący, bo jest. Prawdopodobnie to jedna z najbardziej ekscytujących klas aktywów, które są teraz dostępne. Ale dlatego, że dosłownie spędziłem godziny, próbując znaleźć podstawowe dane rynkowe i nie mogłem: Jak duży jest rynek? Zależy, którą firmę badawczą zapytasz, szacunki wahają się od 8 miliardów do 50 miliardów dolarów. Nikt tak naprawdę nie wie. Codzienny wolumen? Nawet nie istnieje jako wskaźnik. Cena konkretnej karty w tej chwili? Sprawdź eBay, TCGplayer, Cardmarket, trzy japońskie platformy plus grupę na Discordzie, a dostaniesz sześć różnych odpowiedzi. To rynek, w którym autoryzacja oznacza wysłanie karty w kopercie i czekanie 3 miesiące. Gdzie transakcja na 20 000 dolarów rozlicza się przez PayPal i uścisk dłoni. Gdzie podróbki stanowią szacunkowo 15-20% sprzedaży online i nie ma wiarygodnego sposobu na weryfikację tego, co kupujesz. Dziesiątki miliardów dolarów przepływają przez infrastrukturę, jakby internet został wynaleziony około 2 tygodnie temu - na rynku rosnącym o dwucyfrowe % rok do roku. Jeśli to nie krzyczy "okazja", to nie wiem, co innego to robi.