Przyzwyczaiłem się do tego, że wystarczy nacisnąć przycisk i pozwolić Tesla FSD zabrać mnie do celu, że często nawet nie pamiętam jazdy. Zaczyna to być normalne, jak naciśnięcie przycisku w windzie i pozwolenie jej zabrać cię na piętro. Moim zdaniem następne pokolenie będzie myśleć o prowadzeniu samochodu w ten sam sposób, w jaki myślimy dzisiaj o windach. Naciskasz przycisk… i po prostu przyjeżdżasz.