Fajne rzeczy. Nie tyle sam post, co znowu komentarze. Nigdy nie przestanie mnie bawić, że niektórzy ludzie z dziećmi są przekonani, że ci, którzy nie mają dzieci, muszą czuć się niespełnieni. Rozumiem, że dzieci są jedynym "dziedzictwem", jakie wiele osób może pozostawić; to wszystko, co wnoszą do świata. Rozumiem, że uznanie życia bez dzieci kogoś innego za udaną strategię może być niewygodne, gdy samemu poświęciło się wiele, aby wychować rodzinę. I rozumiem, że ci, którzy odbiegają od społecznych lub religijnych schematów i są zadowoleni, są postrzegani jako zagrożenie dla programowania. Czego nie rozumiem, to narzucanie rodzicielstwa tym, którzy nie są tym zainteresowani. Nie mówimy o zajmowaniu się ogrodnictwem czy jogą. Mówimy o ludziach, którzy są tworzeni i wychowywani przez ludzi, którzy znają siebie na tyle dobrze, aby wiedzieć, że to nie dla nich. Chcesz romantyzować odpowiedzialność i trudności, rób to - w swojej własnej głowie. Chcesz uznania dla swojej decyzji, to proszę, zweryfikuj to sam. A jeśli nie możesz... jeśli potrzebujesz, aby inni dołączyli do twojego klubu - jakiegokolwiek klubu... sprawdź siebie.