Trump mógłby wejść do każdego konserwatywnego ewangelikalnego kościoła w Ameryce, podejść do ołtarza, ściągnąć spodnie i nasrać na Biblię, a jego zwolennicy szalonymi brawami wykrzyknęliby, że jest najbardziej chrześcijańskim prezydentem, jakiego kiedykolwiek mieliśmy.