właśnie spotkałem fajnego gościa na weselu, na którym jestem. naprawdę fajnego. szczerze atrakcyjny człowiek. włosy, wzrost, masa mięśniowa, twarz, strój, a do tego nie ma zapachu ciała. naprawdę ładnie pachnie. gdyby genetyka była startupem, już by zadebiutował na giełdzie. rozmawiamy, nawiązujemy kontakt wzrokowy, od czasu do czasu stukamy się w ramiona, śmiejąc się. atmosfera jest dobra. potem pojawia się temat pracy. on mówi: "tak, jestem założycielem" moja dusza opuściła moje ciało. myślę sobie: o nie, znowu to samo, "co budujesz?" on mówi: "startup AI. wciąż w ukryciu. zbieram fundusze na etapie seed." i to jest moment, w którym normalna osoba powiedziałaby: "to naprawdę fajne. opowiedz mi więcej o tym" i kontynuowałaby rozmowę. ale niestety mieszkam w sf. mówię: ...