Jednym z większych nieporozumień w handlu jest to, że potrzebujesz przewagi informacyjnej, jakiegoś wglądu, jakiegoś wzoru, jakiegoś sygnału, którego inni nie znaleźli. Jeśli to jest gra, w którą grasz, rywalizujesz z ludźmi, którzy mają więcej danych, więcej mocy obliczeniowej i więcej kapitału, niż kiedykolwiek będziesz miał. Nie jesteś w tej grze, a udawanie inaczej to pierwszy błąd. Przewaga, która jest naprawdę w zasięgu ręki, nie wygląda wcale tak. To (przede wszystkim) robienie tego, czego inni ludzie odmawiają, siedzenie w dyskomforcie, wchłanianie zmienności, dostarczanie płynności osobie, która po prostu chce wyjść. Nie przechytrzasz nikogo w bezpośrednim sensie, ale zamiast tego przewyższasz ich w tolerancji. To mniej ekscytujące ujęcie, ale jest bardziej szczere. Sekretny składnik, którego większość traderów szuka, na pewno gdzieś istnieje, a oni prawdopodobnie i tak nie mogliby go konsekwentnie wdrożyć, nawet jeśli by go znaleźli. Lepsze pytanie to nie to, co wiem, czego inni nie wiedzą, ale co mogę zrobić, czego inni nie zrobią.