dlaczego "50/50" w związkach zawsze wydaje się niesprawiedliwe dla kogoś? teoria gier to wyjaśnia ustawienie: oboje mówią, że "podzielą wysiłek równo" ale co liczy się jako wysiłek? osoba A: gotuje obiad, planuje randki, inicjuje wiadomości, pamięta o urodzinach osoba B: przychodzi, jest obecna, "nie wierzy w prowadzenie rachunków" oboje myślą, że robią 50% tragiczny problem wspólnego pastwiska: jeśli wysiłek jest "dzielony": - strategia dominująca = robić mniej - twój partner przejmuje ciężar - korzystasz bez pełnych kosztów - równowaga Nash = oboje robią minimum śledziłem to w związku mojego przyjaciela: wysiłek w związku przez 6 miesięcy: osoba A: - zaplanowała 12/12 randek - zainicjowała 80% wiadomości...