Żaden AI nie zabił kapitalizmu. Rynek się sprzedaje, ponieważ AI zabije kapitalizm. Nie da się tego wymyślić. Twierdzenie, że AI oznacza terminalny kryzys kapitalizmu, brzmi mniej jak analiza ekonomiczna, a bardziej jak odrodzenie starej przepowiedni Marksa — że kapitał ostatecznie zautomatyzuje swoją własną bazę roboczą. Ale historia konsekwentnie umniejszała temu pomysłowi. Kapitalizm nie jest stałym systemem zależnym od ludzkich wkładów na jednym etapie produkcji; jest to adaptacyjna architektura zachęt, która nieustannie redefiniuje, co stanowi wartość, pracę i własność. Przędzarka nie zburzyła feudalnego merkantylizmu, ponieważ wyparła rzemieślników — urodziła kapitalizm przemysłowy, przesuwając miejsce, w którym odbywa się tworzenie wartości. Podobnie, wyparcie spowodowane przez AI nie jest końcem roli pracy w gospodarce, ale przejściem do nowych trybów alokacji zasobów: kreatywności, osądu, smaku, zarządzania i stewardingu kapitału. To, co AI automatyzuje, to rutynowe zadania poznawcze, a nie społeczne procesy koordynacji, aspiracji i znaczenia, które rynki ostatecznie monetyzują. Pomysł, że kapitalizm nie może przetrwać bez zatrudnienia, myli silnik kapitalizmu: to nie "prace" napędzają system, ale wymiana, pomysłów, kapitału, danych i doświadczeń. W miarę jak koszt inteligencji spada w kierunku zera, kapitalizm nie umrze; zmieni się w kierunku wyższej rzadkości, uwagi, autentyczności i zaufania. Marks przewidział koniec kapitalizmu, gdy praca straciła swoją siłę przetargową. To, co się naprawdę dzieje, to to, że kapitalizm internalizuje nową technologię, przelicza czynniki produkcji i odbudowuje się wokół następnej granicy wartości. AI może zniszczyć starą klasę średnią, ale nie zakończy kapitalizmu. Zakończy tę fazę kapitalizmu i da początek następnej.