Bitcoin zaczynał jako rewolucja. To nie był tylko kolejny cyfrowy aktyw - to było bezpośrednie wyzwanie dla globalnego systemu finansowego. Waluta peer-to-peer zaprojektowana, aby usunąć banki, rządy i strażników z równania. Na krótki moment wydawało się, że jest nie do zatrzymania. Potem nadeszła Silk Road. Sprawa Rossa Ulbrichta udowodniła coś potężnego: Bitcoin mógł działać poza kontrolą państwową. Można było przeprowadzać transakcje bez pozwolenia. Można było przenosić wartość bez banków. I wtedy wszystko się zmieniło. Na początku instynkt był tłumienia. Oznacz to jako przestępcze. Atakuj to w mediach. Zatrzymaj to. Ale kiedy to nie zadziałało - kiedy Bitcoin odmówił śmierci - strategia się zmieniła. Jeśli nie możesz tego zabić, przechwyć to. Debata o rozmiarze bloku stała się polem bitwy. Małe bloki oznaczały ograniczoną przepustowość. Ograniczona przepustowość oznaczała wyższe opłaty i poleganie na drugich warstwach oraz rozwiązaniach powierniczych. Narracja została uformowana jako „bezpieczeństwo” i „decentralizacja”. Krytycy zostali zepchnięci na margines. Influencerzy z płytkim zrozumieniem technicznym wzmocnili punkty widzenia, które faworyzowały ograniczenia zamiast skali. Przewiń do dzisiaj. Każda główna instytucja finansowa ma teraz ekspozycję na Bitcoin. ETF-y. Usługi powiernicze. Skarbnice korporacyjne. Wall Street już nie walczy z Bitcoinem - monetyzuje go. To mówi ci coś ważnego: Bitcoin nie zniknie. Cena prawdopodobnie będzie nadal rosła, ponieważ kapitał na najwyższych poziomach jest teraz z nim zgodny. Ale oto niewygodna prawda: Liczby rosnące nie równa się wolności. ...