Po wielu latach eksperymentów... Jestem w 100% pewny, że najlepiej radzę sobie w życiu, gdy codziennie odbywam kilka długich spacerów na świeżym powietrzu. Zazwyczaj jeden rano i drugi wieczorem pod księżycem/gwiazdami. Zawsze kuszą mnie, by je pominąć i po prostu kompulsywnie "ciężej pracować"... Ale za każdym razem, gdy przestaję to robić, a potem zaczynam znowu, zawsze zdaję sobie sprawę, jak wielką różnicę to robi. Patrząc wstecz, jest to po prostu w 100% jasne, że niematerialne korzyści - poprawiony stan umysłu, mądrość, kreatywność, podejmowanie decyzji itd. - zdecydowanie przewyższają korzyści z poświęcenia tego dodatkowego czasu na "grindowanie".