Czego Miami naprawdę potrzebuje, aby stać się finansowym centrum pierwszej klasy, które jest poważnie konkurencyjne wobec NYC, Chicago, miast w Teksasie itd.: -Więcej siedzib F500. Dallas ma American Airlines, Texas Instruments, AT&T; Houston ma wszystkie firmy energetyczne; Austin ma Teslę. -Więcej dużych banków. Dallas nie jest NYC, ale ma Comerica, Texas Capital; Houston ma Amegy i wszystkie biura energetyczne z najwyższej półki. -Zdobycie statusu Public Ivy dla UMiami. Klastry kapitału venture w miastach wokół najlepszych szkół, ponieważ to tam odbywają się nowe, nowatorskie badania (Boston z Harvardem/MIT, San Francisco ze Stanfordem, nawet Austin z UT). To wszystko tworzy ekosystem, który wzmacnia się nawzajem. Ludzie idą tam, gdzie są ludzie, z którymi chcą się spotkać i prowadzić interesy. Hedge fundy i PE są atrakcyjne, ale ostatecznie finanse dotyczą prawdziwych biznesów i alokacji kapitału na takie rzeczy jak CAPEX i zatrudnienia FTE. To nie tylko handel. Alternatywą jest to, że Miami-West Palm staje się amerykańską wersją Monako, co oznacza centrum zarządzania majątkiem UHNW, ale niekoniecznie miejscem dla IB lub finansów korporacyjnych. To przyciągnie fundusze hedgingowe, aby zbliżyć się do swoich LP, ale ograniczy to sufit, jeśli Miami stanie się tylko jedną sztuczką w tym zakresie. Myślę, że Miami może zrobić więcej.