Dla ludzi, którzy nie żyli, aby pamiętać politykę wczesnych lat 2000, debata na temat imigracji była dokładnym przeciwieństwem tego, czym jest dzisiaj. Partia Demokratyczna postrzegała otwarte granice jako, według słów Berniego Sandersa, "propozycję braci Koch" - że Republikanie chcieli zastąpić amerykańskich pracowników tannią siłą roboczą na zlecenie swoich korporacyjnych darczyńców. George W. Bush, z drugiej strony, był prawdziwym ideologiem otwartych granic. On i Karl Rove mieli tę genialną teorię, że importowanie jak największej liczby hiszpańskojęzycznych imigrantów uczyni nasz kraj lepszym i doprowadzi do tego, że będą głosować na Republikanów na zawsze. A potem w pewnym momencie Demokraci zdali sobie sprawę, że jedynym sposobem na kontynuowanie wygrywania wyborów jest zmiana demografii kraju - podczas gdy biznesmen z Nowego Jorku pojawił się, aby uratować GOP przed jego żałosnymi liderami z przeszłości.