Powodem, dla którego tak wielu "demokratycznych socjalistów" jest wściekłych na sprawę Michaela Della, jest to, że nie mają wpływu na to, jak pieniądze są dystrybuowane. Chociaż w teorii to dokładnie taki rodzaj "redystrybucji bogactwa", jakiego chcieliby być świadkami. Ale to zostało dane, a nie zabrane… więc musi być to coś niecnego, prawda?