Steve ma ogromną lukę w wiedzy, jeśli chodzi o religię. Nadal szanuję go jako uczonego w tematach niereligijnych. Ale jego kolumna w WSJ, odpowiadająca na moją kolumnę o terminalnej lucydości, zdradziła niechęć do konfrontacji z dowodami, które instynktownie mu się nie podobają i których nie zbadał. To było rozczarowujące. Rozczarowujące to lepsze słowo.