Kilka razy dzisiaj pytano mnie, dlaczego agenci AI wydają się "rozkwitać" w Chinach. Moja odpowiedź: nie jestem pewien, czy tak jest, nie bardziej niż w USA. Nie ma jednoznacznych danych, a to naprawdę zależy od tego, co masz na myśli mówiąc "rozkwitać": liczba użytkowników? rzeczywiste użycie? czy stworzona wartość ekonomiczna? a może jakiś inny wskaźnik, którego jeszcze nie wiemy, że powinniśmy śledzić? Ale prawdą jest, że widzimy pewną bardzo widoczną aktywność konsumencką w Chinach, wzmocnioną przez media z powodu ich nowości: duże platformy agresywnie pozyskują użytkowników, nawet nietypowych, takich jak babcie i dziadkowie, lokalne rządy dzielnicowe (więc wciąż na małą skalę) oferują dotacje dla startupów opartych na agentach itd. Kilka możliwych powodów, dla których wygląda to "szybciej" (przy okazji, w USA też wydaje się wystarczająco szybkie): 1/ Narracja publiczna jest inna. W Chinach AI jest znacznie bardziej konsekwentnie przedstawiane jako możliwość wzrostu gospodarczego, podkreślana przez rząd centralny w planach pięcioletnich i tym podobnych, co daje społeczeństwu pewność w inwestowaniu w technologię (a państwowe podmioty mają niesamowitą presję, ponieważ to dosłownie KPI). W USA, poza kręgami technologicznymi, rozmowa jest bardziej fragmentaryczna i często bardziej niepokojąca. 2/ Koszt i dostępność mają znaczenie. Chińscy użytkownicy często mają tańsze, mniej uciążliwe sposoby na wypróbowanie tych narzędzi, co ułatwia eksperymentowanie. 3/ Modele biznesowe i kanały dystrybucji są inne. W Chinach główne platformy wydają się bardziej skłonne do wprowadzania narzędzi AI skierowanych do konsumentów (a OpenClaw jako open source naprawdę pomaga) bezpośrednio do swoich ekosystemów. W USA duże platformy wciąż bardziej koncentrują się na adopcji przez przedsiębiorstwa i infrastrukturze. To sprawia, że aktywność Chin jest bardziej widoczna, ale jak powiedziałem, to tylko jeden wskaźnik. Jestem dość zaznajomiony z tym, jak szybko technologia się rozprzestrzenia w Chinach, więc nie mówię, że nie idzie szybko. Po prostu mówię, że są tu różne warstwy, a moim zdaniem powinno być śledzonych więcej wskaźników niż tylko liczba osób czy dominujące nagłówki.