Ludzie nie rozumieją bitwy, w której się znajdujemy. Nie rozumieją, jak okrutna, jak finansowana i jak głęboka jest ta sytuacja. Ile jest poziomów. I jak nie ma żadnej szansy, że zmienisz zdanie ludzi, którzy wpływają na tę walkę. Ludzie promujący narracje Tucker/Chabad/Izrael nie są przekonywalni za pomocą logiki. Nie obchodzi ich to. Nie przekonasz ich. Będą się upierać i za każdym razem pokażą, kim są. Jedyną szansą jest użycie cierpliwości i życzliwości, aby dotrzeć do ludzi, którzy są niezdecydowani, zanim również zdecydują się zanurzyć w pogańskiej ziemi spiskowego kozła ofiarnego. Wiem to z pierwszej ręki. Nie jestem ofiarą, wiedziałem, co robię. Wszedłem w tę walkę dobrowolnie, wiedząc, że zamierzam wstrząsnąć największymi klatkami. Im więcej ludzi nie stanie w obronie tego, tym bardziej to się rozprzestrzeni.