Cokolwiek myślisz o MTG, jej trajektoria jako członka Kongresu jest znacznie bliższa wizji Ojców Założycieli -- zwykła apolityczna osoba zostaje zainspirowana do kandydowania, unika bycia stworzeniem DC, spędza kilka lat i wraca do normalnego życia -- niż kadra zawodowych polityków, którzy nie robią nic innego, jak tylko spędzają swoje życie na ubieganiu się o urząd i zawsze planują, jak awansować, żyjąc niemal całkowicie w DC, daleko od swoich "wyborców." Dobrowolne zrezygnowanie z urzędu jest znacznie bardziej szlachetne niż spędzanie dziesięcioleci desperackiego i trwałego trzymania się władzy i pozycji, nawet gdy jesteś tak stary, że nie wiesz, jak się nazywasz ani gdzie jesteś.