Popularne tematy
#
Bonk Eco continues to show strength amid $USELESS rally
#
Pump.fun to raise $1B token sale, traders speculating on airdrop
#
Boop.Fun leading the way with a new launchpad on Solana.

Devon Eriksen
Autor science fiction, inżynier, strzelec wyborowy, książę Dæmon z Tzeentch na pół etatu. Nie kot. https://t.co/TKQzarK7SE
W trzecim sezonie pojawia się amerykańska siła inwazyjna, ale jest zdezorientowana brakiem kogokolwiek do walki.
Ostatecznie, po wielu zwariowanych perypetiach, obie strony odkrywają, co się dzieje i kto powinien walczyć z kim.
Ale nie mogą tego zrealizować. To absurdalne. Tysiące Amerykanów, uzbrojonych w najnowszą, super drogą technologię wojskową, która została w większości wynaleziona, aby być drogą i wyciągać pieniądze od podatników... vs wystarczająca liczba facetów, aby zorganizować wieczór kawalerski?
Nie.
Razem wpadli na śmiały plan. Obie strony będą udawać przed swoimi przełożonymi, że są zamknięte w zażartej sytuacji impasu.
Amerykanie będą udawać, że stają w obliczu znacznie większej siły, znacznie lepiej uzbrojonej i wyposażonej, niż Europa jest w stanie za to zapłacić. Europejczycy będą udawać, że stają w obliczu znacznie mniejszej siły, a Amerykanie w jakiś sposób nie potrafią poradzić sobie z wojną w Arktyce.
Można by ciągnąć taki spektakl przez jakiś czas, z odcinkami poświęconymi najnowszym zagrożeniom odkrycia — wzmocnieniom, raportom o stratach, inspekcjom itp.
Można by nawet mieć odcinek zatytułowany "Nie walcz w sali wojennej", w którym amerykański żołnierz i jeden z Duńczyków wdają się w bójkę, co prowadzi do wielu zabawnych, nieświadomych cytatów od dowódców.
Zatrudniłbym Joe Rogana, aby zagrał dowódcę inwazyjnych Amerykanów, a Hugh Laurie jako szefa biurokracji w NATO.
97
Boomers dorastali w świecie, w którym firmy, dla których pracowali, się nimi opiekowały.
GenX dorastał w świecie, w którym oczekiwano, że uwierzą, że firmy, dla których pracowali, się nimi opiekowały.
Millenialsi dorastali w świecie, w którym oczekiwano, że będą się zachowywać tak, jakby myśleli, że firmy, dla których pracowali, się nimi opiekowały.
Gen Z dorastał, wiedząc, że muszą negocjować dla siebie.

Simons14 sty, 19:38
Do zespołu dołączył przedstawiciel pokolenia Z.
Pierwszy tydzień.
Podczas wprowadzenia menedżer powiedział,
„Czasami zostajemy późno w okresach szczytowych.”
Przedstawiciel pokolenia Z skinął głową.
Następnie zapytał,
„Czy to jest płatne… czy po prostu oczekiwane?”
W pomieszczeniu zapadła cisza.
- Zero postawy.
- Zero buntu.
- Tylko pytanie.
Później tego dnia, dział HR wspomniał o „możliwościach rozwoju.”
Przedstawiciel pokolenia Z odpowiedział,
„Czy rozwój obejmuje podwyżki, czy tylko więcej odpowiedzialności?”
Znowu cisza.
- Zero lenistwa.
- Zero roszczeń.
- Tylko jasność.
Wtedy zespół zdał sobie sprawę z czegoś.
Kiedy ludzie mówią,
„Pokolenie Z jest leniwe,”
co naprawdę mają na myśli:
Pokolenie Z obserwowało starsze pokolenie,
- pomijające posiłki,
- opuszczające urodziny,
- pracujące w weekendy,
- i wypalające się,
tylko po to, by usłyszeć,
„budżety są napięte”
i „bądź wdzięczny, że masz pracę.”
Więc pokolenie Z wybrało inaczej.
- Nie romantyzują nadmiernej pracy.
- Nie mylą cierpienia z ambicją.
- Nie zamieniają zdrowia na pochwały.
Wciąż ciężko pracują.
Po prostu odmawiają pracy za nic.
To nie jest lenistwo.
To rozpoznawanie wzorców.
I szczerze,
po wszystkim, co przeszedł starsze pokolenie…
Czy naprawdę można ich za to winić?
1,05K
Najlepsze
Ranking
Ulubione
